Karty z historii
Michał Giembicki
Wspomnienie
  nauczycielki

Wspomnienie
  ucznia

Losy absolwentów
Kultura fizyczna
Matematyka
Historia i WOS
Geografia
Sporty obronne
Turystyka
Internat
Maturzyści
Uczniowie
Absolwenci
Dyrektor


Historia Zespołu Szkół w Sztumie

Wspomnienie nauczycielki

Naukę w szkole średniej rozpoczęłam w Wejherowie, a kończyłam w Liceum Ogólnokształcącym im. Kazimierza Jagiellończyka w Elblągu, ponieważ rodzice przeprowadzili się do Fromborka. Przez cały czas nauki mieszkałam na stancji. Egzamin dojrzałości zdałam w 1952 roku. Dalszą edukację kontynuowałam na UMK w Toruniu. Wybrałam matematykę, w ówczesnych latach był to kierunek najmniej ideologiczny. Gdybym zdawała maturę trochę później, pewnie bym wybrała studia humanistyczne. Toruński etap mojej nauki przypadał na lata 1952-1956. Mieszkałam w akademiku i przez cały czas korzystałam ze stypendium. Kończąc studia otrzymałam nakaz pracy. Mogłam z niego zrezygnować , ale podejmując inną ,nie miałam gwarancji, że otrzymam mieszkanie. Chciałam podjąć pracę w woj. gdańskim. Na uczelnię przyjeżdżali przedstawiciele kuratorium i składali oferty pracy. Mnie proponowano etat w szkole koło Sztutowa, w Liceum Pedagogicznym w Starym Targu i Sztumie. Zdecydowałam się' na Sztum.

Pierwszy raz przybyłam do tego miasta 16-VIII-1956 r. Spotkanie z dyrektorem było trochę komiczne, potraktował mnie jak uczennicę, powiedział, że nie ma już miejsc w 8 klasie. Gdy pokazałam nakaz pracy, bardzo przepraszał. Dwa dni przed rozpoczęciem roku szkolnego przyjechałam od rodziców do Sztumu.

Przez pierwszy tydzień mieszkałam u dyrektora Giembickiego, który mieszkał wtedy na zamku. Potem otrzymałam pokój w internacie przy ulicy Mickiewicza 6 pod warunkiem, że będę dodatkowo pracowała jako wychowawczyni. W marcu 1957 r. zrezygnowałam z pracy wychowawcy internatu. Znalazłam pokoik u państwa Lacek na ulicy Reja 31. Warunki w tym mieszkaniu były spartańskie. Zimą często zamarzała woda we wiadrze, trzeba było codziennie palić w piecu. Mieszkałam tam do końca października 1960 r. czyli do otrzymania mieszkania na Morawskiego, gdzie mieszkam do dnia dzisiejszego.

Grono pedagogiczne składało się z ludzi młodych, bardzo zżytych, często organizowaliśmy wieczorki. Życie towarzyskie było ożywione bardziej niż w późniejszych latach. Wynikało to z tego, że telewizja dopiero raczkowała.

Młodzież bardzo garnęła się do wiedzy, chętnie uczestniczyła w życiu kulturalnym szkoły. W ciągu roku kilka razy klasy jeździły do teatru. Dużo organizowano również wycieczek. Zachowanie uczniów było całkiem inne. Nie widziało się ordynarnego chamstwa, jakie pojawiło się, gdy odchodziłam na emeryturę. Z uczniów bardzo zdolnych przypominam sobie Irenę Burzacką, Krystynę Jasińską, Kamilę Thiel, Elżbietę Burzacką Stanisława Marszeniuka, Zdzisława Konefała, Czesława Stawikowskiego , Stanisława Rojka.

Największym przeżyciem dla mnie była pierwsza matura, przeżyłam ją bardziej niż rodzice i uczniowie. Przy następnych również występował dreszczyk emocji. Z humorystycznych momentów przypominam sobie, jak uczniowie "wieczorówki" wkładali widelce w kontakty, aby wysiadło światło i lekcje kończyły się wcześniej, ponieważ po ciemku praca była bezsensowna. Często się uśmiecham, gdy przypominam sobie, jak niektórzy uczniowie, obecnie pracownicy tej szkoły, chcąc uniknąć oceny niedostatecznej z klasówki, spóźniali się "specjalnie" , ale na ostatnie minuty przychodzili do klasy. Tłumaczyli, że pierwszy autobus nie przyjechał, jak i drugi, dlatego dopiero teraz dotarli do szkoły. Ja z pewnym oburzeniem wypowiadałam uwagę - " Ach te autobusy".

Od 1986 r. jestem na emeryturze. Pracowałam w jednej szkole trzydzieści lat. Do ostatniego roku studiów nie widziałam siebie w roli nauczycielki. Życie wszystko zweryfikowało , z czego jestem mimo wszystko zadowolona.
 


 Archiwum:
2001/2002
2002/2003
2003/2004

2004/2005
2005/2006
2006/2007
2007/2008
2008/2009
2009/2010
2010/2011
2011/2012
2012/2013